środa, 11 listopada 2015

Kasia Furmanek: Moim wzorem jest Anita Włodarczyk, chcę wystartować na IO

Kasia Furmanek: Moim wzorem jest Anita Włodarczyk, chcę wystartować na IO
Katarzyna Furmanek jest młociarką młodego pokolenia, która pragnie się doskonalić i stawia sobie wysoko poprzeczkę. W rozmowie z naszym portalem Kasia zdradziła, kto jest jej wzorem do naśladowania, opowiedziała o kulisach rzutu młotem oraz zapewniła, że będzie dążyć do jak najwyższej formy. 
Karolina Snowarska: Czy mogłabyś powiedzieć czytelnikom wmeritum.pl jak zaczęła się Twoja przygoda ze sportem? Od ilu lat zajmujesz się na poważnie lekkoatletyką?
Katarzyna Furmanek: Mam wrażenie, że przygoda ze sportem zaczęła się już w dniu moich narodzin. Zawsze byłam dzieckiem, którego wszędzie było pełno. Gdy miałam 10 lat dziadek zabrał mnie na stadion lekkoatletyczny. Tam się bawiłam, skakałam, rzucałam – z czasem robiło się to poważniejsze, a gdy dziadek umarł i przejął mnie tata zajęłam się tym naprawdę. Trwa to, tak na poważnie od jakiś siedmiu lat.
K.S.: Czyli możemy powiedzieć, że w Twojej rodzinie są tradycje sportowe? Ktoś jeszcze oprócz Ciebie zajmował się wyczynowym sportem?
K.F.: Tak, zdecydowanie. Dziadek zajmował się różnymi sportami, babcia rzucała dyskiem, tata młotem, mama pchała kulą, a mój starszy brat też rzucał młotem. Teraz – ja, jako najmłodsza ciągnę tą tradycję.
K.S.: Ty próbowałaś zarówno kuli, młota, jak i dysku. Co zatem zadecydowało o tym, że jesteś młociarką? Czy trudno było się zdecydować na jedną dyscyplinę?
K.F.: Zdecydowała bardzo prosta sprawa, a mianowicie młot zaczął najdalej latać. Jednakże nadal startuje np. w rzucie dyskiem.
K.S.: Jesteś zawodniczką młodego pokolenia, czy obserwujesz te starsze, bardziej doświadczone i próbujesz się na nich wzorować?
K.F.: Oczywiście, że tak. Mając za wzór kogoś takiego, jak Anita Włodarczyk i to w swoim kraju. Na pewno są wzorce do których dążę . Mam nadzieję, że kiedyś też będę tak rzucać.
K.S.: Kamil Stoch kiedyś jako dziecko powiedział, że chce zostać mistrzem olimpijskim i tego dokonał. A Ty, do czego dążysz, na jakiej imprezie, chciałabyś kiedyś w przyszłości wziąć udział?
K.F.: Oczywiście, że marzę o złocie olimpijskim i do tego dążę, jak każdy sportowiec. Ale wiadomo na to przyjdzie jeszcze czas, może na następnych igrzyskach.
K.S.: A teraz gdzie obecnie przebywasz i szlifujesz formę?
K.F.: Dzisiaj przyjechałam na obóz do Cetniewa tzn. do Władysławowa i tu spędzę najbliższe dwa tygodnie.
K.S.: A na czym będą polegały te treningi? Czy masz wytyczony jakiś specjalny plan dnia?
K.F.: Mam, ale na obozie zwykle wygląda to tak, że codziennie do południa rzucamy młotem, a po południu na zmianę co drugi dzień mamy siłownię i ćwiczenia ogólnorozwojowe na hali.
K.S.: Jakie masz plany na kolejny rok, jeśli chodzi o starty?
K.F.: Jeśli dopisze zdrowie i forma to start na Mistrzostwach Europy.
K.S.: W Polsce chyba nie ma zbyt wielu młodych nadziei w młocie. Jak mogłabyś zachęcić dzieci, by zainteresowały się tym sportem?
K.F.: Na pewno nie jest to łatwy sport. Wymaga wiele czasu i lat nauki techniki. To czy ktoś wybierze rzut młotem trzeba poczuć, ale na pewno zachęcałabym i zachęcam dzieci w szkołach do jakiegokolwiek ruchu. Wiem, że sport daje dużo możliwości  i uczy wielu rzeczy.
K.S.: Dziękuję Ci bardzo za rozmowę i życzę dużo wytrwałość i powodzenia, mam nadzieję,że zobaczymy się kiedyś na Igrzyskach Olimpijskich.
K.F.: Również dziękuję, mam nadzieję, że te słowa się spełnia.

niedziela, 1 listopada 2015

Radwańska najlepsza w WTA Finals!

Radwańska najlepsza w WTA Finals!

Agnieszka Radwańska najlepsza w mistrzostwach WTA. W finale rozgrywanego w Singapurze Polka pokonała Czeszkę Petrę Kvitovą 6:2, 4:6, 6:3. 
Agnieszka Radwańska dokonała w niedzielę rzeczy wspaniałej i wydawałoby się trudnej do zrealizowania. Polka jednak nie poddała się i wykonała swoje zadanie na piątkę z plusem.
Już od pierwszych minut Wielkiego Finału Petra Kvitova grała bardzo nerwowo, robiąc przy tym bardzo proste błędy. Radwańska natomiast nadawała tempo, grała stabilnie, podejmowała ryzyko, które się opłacało. W pierwszym secie Czeszka niewiele miała do powiedzenia, Agnieszka grała tak dobrze, że Kvitova nie mogła obrać swojego stylu gry. W związku z tym Petra przegrała pierwszą odsłonę spotkania 6:2.
Wchodząc w drugą partię Kvitova sprawiała wrażenie zdenerwowanej i mocno zdeterminowanej, by jeszcze obrócić losy spotkania. Radwańska dalej kontynuowała swój plan, prowadziła już 3:1, ale wtedy „obudziła się” tenisistka z Czech. Leworęczna zawodniczka wygrała trzy kolejne gemy, Polka dogoniła rywalkę, ale ta wrzuciła piąty bieg i drugiego seta zapisała na swoim koncie.
O losach finału zadecydowała więc trzecia partia. Aga nie zaczęła jej najlepiej, przegrywała 2:0, ale szybko się zebrała i zniwelowała straty. Bardzo długo obie panie toczyły wyrównaną rywalizację, na tablicy wyników przez sporą ilość czasu utrzymywał się remis. Kluczowy był siódmy gem trzeciego seta, Radwańska go wygrała, kontrolowała do końca sytuację i wygrała 6:3.
Trzydzieści dziewięć lat temu w Wielkim Finale wystąpił Wojciech Fibak, ale nie podołał zadaniu i przegrał to spotkanie. W niedzielę Agnieszka Radwańska wpisała się do długiej historii polskiego tenisa, ale również światowego. Zwycięstwo w Turnieju Mistrzyń to największy sukces w karierze krakowianki!

Kikkan Randall: Trzymam kciuki za Justynę. Chcę końca dominacji Norwegii!

Kikkan Randall jest biegaczką narciarską specjalizującą się przede wszystkim w sprintach. Specjalnie dla portalu wMeritum.pl Amerykanka opowiada o poprzednim sezonie, obozie przygotowawczym, niezłomnych treningach oraz planach na sezon 2015/2016.
Karolina Snowarska: Kikkan, czy jesteś zadowolona z przygotowań do kolejnego sezonu?
Kikkan Randall: Moje przygotowania do sezonu trwają już dosyć długo. Pracowałam bardzo, bardzo dużo, teraz nabieram prędkości, więc myślę, że na zimę będę gotowa. To było bardzo fajne, miłe lato spędzone u mnie w domu na Alasce. Przede wszystkim mam poczucie, że wszystko zrobiłam, jak należy. Myślę, że będę w lepszej formie niż rok temu.
Jaki element trenujesz w tym momencie najwięcej?
Pracuję teraz nad wytrzymałością, by przez cały sezon być w dobrej formie. Moim celem jest wytrzymać całą zimę i walczyć o każdy punkt do klasyfikacji generalnej. Pracuję również nad moją techniką, bo w biegach liczą się nawet niuanse.
Czy szukasz śniegu w lato, jak Justyna Kowalczyk?
Nie muszę szukać, bo zaledwie godzinę od mojego domu na Alasce znajduje się lodowiec, gdzie mogę trenować na pełnych obrotach. Jestem bardzo szczęśliwa, że nie muszę podróżować po całym świecie. W tym roku byłam tam dwa tygodnie i oceniam czas tam spędzony na bardzo duży plus. Jest tam umiarkowana wysokość i bez problemu można trenować dwa razy dziennie.
Jakie elementy treningu są dla Ciebie najcięższe oraz jakie najbardziej lubisz?
Najtrudniejszym dla mnie rodzajem treningu jest ciągłe podbieganie pod górę. Jest bardziej sprinterką, więc lubię mieć krótkie zjazdy, małe podbiegi, na które zdążę odbudować siłę. Natomiast bardzo duże podbiegi są dla mnie męczarnią.
Część zawodników mówi, że lato to przede wszystkim opona i nartorolki. A Ty masz jakiś charakterystyczny sposób trenowania?
Lubię wiele metod treningowych. Bardzo lubię jeździć na nartorolkach, biegać po górach, jeździć rowerem górskim i trenować na siłowni.
Kikkan, pamiętam kiedy powiedziałaś, że trenujesz samotnie, bez trenera. Czy nie wolałabyś mieć kogoś u swojego boku, kto wspierałby w trudnych chwilach, pomagał?
Rzeczywiście przez pewien czas trenowałam sama, ale postanowiłam dołączyć do grupy szkoleniowej w Anchorage. Bardzo lubię te treningi, są o wiele lepsze od tych, które wykonywałam sama. Myślę, że to zaprocentuje w zimę. Wolę zabawę i wyzwania, a trening w grupie mi to zapewnia, więc myślę, że tutaj pozostanę na dłużej.
Czy myślisz, że trener jest bardziej potrzebny dla doświadczonych zawodników, czy juniorów?
Myślę, że relacje pomiędzy trenerem a zawodnikiem zmieniają się w czasie trwania kariery. Kiedy jesteś juniorem, trener za Ciebie często podejmuje decyzję. Natomiast kiedy jesteś starszy, musisz być bardziej odpowiedzialny za Twoje decyzję. Trener wówczas podpowiada co możesz zrobić, daje pomysły, ale to Ty musisz podjąć ostateczną decyzję.
Jestem z Polski, więc muszę Cię zapytać o Justynę Kowalczyk. Myślisz, że nasza biegaczka wróci do najwyższej dyspozycji?
Naprawdę mam taką nadzieję, że Justyna powróci do swojej świetnej formy. Ona jest bardzo szanowaną sportsmenką, jest ważna dla naszego sportu i dzięki niej tak naprawdę wszyscy oglądają naszą dyscyplinę. Justyna udowodniła wiele razy, że jest mistrzynią. Mam nadzieję, że trochę odpoczęła i ma nową, jeszcze większą motywacje. Życzę Jej powrotu na pierwszy stopień podium.
Czy masz motywacje, by osiągać dobre wyniki? Czy dalej chcesz doskonalić się w sprintach?
Tak, jestem zmotywowana. Jestem podekscytowana moją nową grupą treningową i nie mogę doczekać się piewszych startów. Jednak już przygotowujemy się na kolejne Mistrzostwa Świata i Igrzyska Olimpijskie. Wiem, że mam jeszcze rezerwy i wierzę, że uda mi się jeszcze coś osiągnąć w sporcie. Chciałabym skończyć karierę mając poczucie, że zrobiłam wszystko, co mogłam. Oczywiście konkursy sprinterskie są moją najsilniejszą stroną i najbardziej lubianą, ale mam nadzieję, że również pozostałe biegi będą mi wychodziły lepiej.
Następny sezon to przede wszystkim Tour de Ski i Tour de Canada. Gdzie chciałabyś wypaść najlepiej?
Chciałabym powrócić do mojej dawnej, świetnej sprinterskiej dyspozycji i zajmować miejsca na podium. Oczywiście konkurencja jest bardzo silna, ale wierzę, że mi się uda. Jeśli chodzi o wielkie Toury to także chciałabym być w dobrej formie i na koniec imprezy zająć miejsce w czołówce.
Czego mogłabym życzyć?
Chciałabym być podekscytowana zawodami pucharowymi, moim marzeniem jest regularnie stawanie na podium. Chciałabym także aby wiele narodów meldowało się w czołówce, a nie tylko jedna nacja, czyli Norwegia.
Dziękuję za rozmowę.
Z Kikkan Randall rozmawiała Karolina Snowarska

Kikkan Randall: Trzymam kciuki za Justynę. Chcę końca dominacji Norwegii!